Kelly Barnhill to skarb, ma absolutny talent do tworzenia opowieści, które są przyjemnością do czytania. Jest w nich odpowiednia ilość magii, zatem zrób sobie przysługę i przeczytaj tę książkę.
Ta urocza historia opowiedziana jest w drugiej osobie wszechwiedzącej i do końca nie możemy powiedzieć, kim jest narrator. Naszą scenerią jest fikcyjna wioska Wdoligłaźno. Fabuła jest łatwa do streszczenia. Mała wioska jest przyjazna i kwitnąca, dopóki nie spłonie biblioteka miejska, która ma magiczne moce. Bez korzystania z biblioteki mieszkańcy wioski trzymają się razem, stają się skryci i chciwi. Burmistrz mógłby pomóc, ale postanawia tego nie robić. Zwłaszcza sierociniec jest w tarapatach. Ostatnio nie otrzymują obiecanego finansowania, a miejsce zaczyna się rozpadać. Dzieci są głodne. Gdyby nie hojność anonimowego darczyńcy, który zostawia przy bramie duże skrzynki z warzywami do odnalezienia rano, zginęliby z głodu.
Te dwa problemy – lokalna bieda i wrogość wobec jednego z nich, który jest inny – stanowią podstawę tej historii.
Gdy mieszkańcy przestali sobie ufać, przybyła Ogrzyca, stworzenie, o bardzo dużym sercu. Mimo, że miasto nabrało podejrzeń wobec niej, nigdy nie przestała być miła, co było zarówno piękne, jak i tragiczne.
Pewne treści i zagadnienia wymagają wolniejszego tempa; momentami opowieść jest po prostu zbyt dobra, aby się spieszyć.
Często cofałam się o jedną lub dwie strony, aby ponownie przeczytać, podkreślając najlepsze fragmenty z wielką przyjemnością.
Ulubiony cytat: Czas, jak to się mądrze mówi, jest względny. Nie ma to nic wspólnego z magią, mimo że często można odnieść takie wrażenie. Przykładowo ogry doświadczają czasu inaczej niż ludzie, a wynika to głównie z długości ich życia. Jeśli jesteście dość uważni, być może zaobserwujecie to we własnej rodzinie. Dziecko pyta rodzica, jak długo będzie musiało na coś czekać, a rodzic odpowiada: „Pięć minut”. Z punktu widzenia dorosłego pięć minut to mniej więcej tyle co nic. Jednakże z punktu widzenia niecierpliwego kilkulatka pięć minut zdaje się trwać długo, dłużej, a nawet bez końca (w zależności od tego, na co ów maluch czeka).
Rekomenduję!
Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za egzemplarz recenzencki.





